TeamAgro Kuczyńska - środki ochrony roślin, nawozy, materiał siewny, pasze

Agrotechnika – Rzepak ozimy

Rzepak z powodzeniem bywa uprawiany na V, a nawet VI klasie ziemi, ale należy przygotować jak najlepsze stanowisko.

Treść atrykułu - Agrotechnika – Rzepak ozimy

Rzepak z powodzeniem bywa uprawiany na V, a nawet VI klasie ziemi, ale należy przygotować jak najlepsze stanowisko. Trzeba mieć na uwadze, że rzepak jest najbardziej wrażliwy z powszechnie uprawianych roślin ozimych na przezimowanie, toteż nie nadają się pola narażone na wysmalenia wymoki. Jest to roślina wrażliwa na opóźnienie siewu i trzeba się trzymać optymalnego terminu (w naszym regionie 15-25.VIII), dlatego jako przedplon najlepiej sprawdzają się rośliny jak najwcześniej schodzące z pola, aby zdążyć należycie przygotować stanowisko. Rzepak najlepiej się czuje na glebach o odczynie lekko kwaśnym. Przy wysokim pH będzie spadać przyswajalność mikroelementów potrzebnych dla roślin rzepaku. Jeśli gleba wymaga wapnowania, najlepiej to zrobić możliwie jak najwcześniej po zbiorach przedplonu, stosując wapno szybko działające np. kredę koszelowską w dawce 500kg/ha (większe dawki mogą oddziaływać negatywnie na rośliny). Nie należy stosować wapna razem z obornikiem, a jeżeli przewidziane jest stosowanie obu nawozów, najpierw należy wysiać wapno, a dopiero później obornik. Orka w teorii powinna być wykonana na około 4 tygodnie przed planowanym siewem, aby gleba zdążyła się naturalnie ulegnąć. Nawożenie pod rzepak powinno być obfite – jest to roślina wymagająca. Jako taki standard, poniżej którego nie warto schodzić, można przyjąć 300kg/ha Polifoski 6. Można to oczywiście zrobić lepiej, dostosowując nawożenie do określonego stanowiska czy stosując nawozy lepsze jakościowo. Tanie nawozy to często tylko pozorna oszczędność – o ile ilość czystego składnika może się zgadzać lub nawet przewyższać, o tyle przyswajalność tych nawozów i ich dostępność dla roślin nie powala. Nawóz powinien być dostępny dla rośliny która go potrzebuje, a nie za rok czy dwa – co z tego, że zastosuje się duże ilości taniego nawozu, jeżeli nie będzie on dostępny dla roślin i będą one głodować. Kolejnym bardzo ważnym aspektem jest materiał siewny. Tutaj znów nie warto oszczędzać. Należy unikać siewu nasion pochodzących z własnego rozmnożenia (a już bezwzględnie z rozmnożenia hybryd, gdzie następuje totalne rozszczepienie cech odmiany i utrata ich wartości). Nasiona kwalifikowane muszą spełniać szereg rygorystycznych wymagań, aby były dopuszczone do obrotu. Daje to gwarancję, że rośliny będą zdrowe, o silnym wigorze, bez zanieczyszczeń i przede wszystkim wyrównane. To właśnie wyrównanie jest kluczową cechą przy rzepaku. Konkretne fazy rozwojowe będą skondensowane w czasie (i tak kwitnienie potrwa kilka dni a nie tygodni). To oznacza już duże ułatwienie w ustaleniu optymalnych terminów zabiegów ochrony i wiążące się z tym korzyści związane z lepszą ich skutecznością czy nawet ograniczeniu liczby zabiegów. Kolejna sprawa – na lekkich glebach warto dołożyć do materiału siewnego i wybrać drożsżą odmianę hybrydową niż populacyjną. Charakteryzują się one lepszym wigorem i silniejszym wzrostem całych roślin, w tym i mocniejszym systemem korzeniowym. To on właśnie sprawia, że roślina jest odporniejsza na suszę (o którą na lekkich glebach nie trudno) od odmian populacyjnych o te kilka dni, a to może już przesądzić o powodzeniu uprawy. Wysiew rzepaku należy przeprowadzić z należytą starannością, gdyż ma on ogromny wpływ na całą uprawę. Nasiona wysiewa się na głębokość 1,5-2 cm zachowując rozstawę 50-60 roślin na metrze kwadratowym dla odmian hybrydowych i 60-70 dla odmian populacyjnych. Za głęboki siew prowadzi do nierównych wschodów i dalszych problemów z tym związanych; za gęsty siew z kolei to konkurencja roślin między sobą prowadząca do wybiegnięcia ich w okresie jesiennym i potencjalnych problemów z przezimowaniem. Bezpośrednio po siewie należałoby zastosować herbicyd doglebowy – jest to w większości wypadków najlepszy termin. Jednak ma swoje wady, których należy być świadomym. Musi być zastosowany na dobrze uprawioną glebę bez grud, aby stworzyć równomierną powłokę ochronną przed kiełkowaniem chwastów na polu. Do działania i równomiernego rozmieszczenia wymaga też wilgoci w glebie, której bywa niedobór w okresie siewu rzepaku. Pewnym rozwiązaniem tego problemu praktykowanym przez część rolników jest przeprowadzenie zabiegów w czasie nocnym. Wieczorem rozpoczyna się uprawę pola wydobywając lekko wilgotną glebę, później następuje wysiew nasion i najczęściej zabieg wałem ugniatającym aby zapewnić lepszy podsiąk wody, a na końcu rano przed obeschnięciem gleby pryska się pole od chwastów. Jeżeli wystąpi rosa, szansa na powodzenie wzrasta. Trzeba pamiętać, że chwasty pobierają składniki pokarmowe z gleby i wbudowują je w swoją masę, i nawet po ich obumarciu potrzeba trochę czasu zanim zostaną one znów uwolnione do gleby i dostępne dla innych roślin. Dlatego lepiej jest zapobiegać zachwaszczeniu niż je zwalczać w późniejszym okresie, co jest zresztą zazwyczaj droższe i nie zawsze możliwe do wykonania w optymalnym terminie (np. gdy po silnych opadach wjazd na pole i przeprowadzenie zabiegu jest niemożliwe). Są też i przewidziane środki do odchwaszczania wiosennego, gdy z jakichś powodów zabieg nie został wykonany jesienią. Należy jednak w miarę możliwości unikać takich sytuacji, gdyż pozostawione chwasty na polu na zimę obniżają zdolność przezimowania roślin rzepaku, konsumują znaczne ilości składników pokarmowych i będąc w późniejszej fazie rozwojowej są trudniejsze do zwalczenia. Chwasty zwłaszcza te pokrewne do rzepaku są też potencjalnym siedliskiem dla chorób i szkodników. W teorii najlepszym przedplonem dla rzepaku są rośliny strączkowe lub wczesne ziemniaki. W praktyce jednak rzepak najczęściej jest siany po zbożach. W takim przypadku często następuje konieczność zwalczania samosiewów zbóż dodatkowym środkiem, tzw. graminicydem (zwalczającym jedynie rośliny jednoliścienne). Środki te działają w znakomitej większości nalistnie, dlatego zabieg ten należy wykonać w fazie 3-4 liści chwastów. Jesienią należy wykonać jeszcze zabieg fungicydem z grupy triazoli. Mają one właściwości regulatora wzrostu jeżeli są zastosowane w odpowiedniej fazie. Jesienią ten zabieg należy wykonać gdy większość roślin ma rozwinięty 5-6 liść. Ma to na celu tzw. skrócenie czyli zahamowanie wzrostu wydłużeniowego łodygi przy jednoczesnym skierowaniu energii na rozwój szyjki korzeniowej i całego systemu korzeniowego, i stymulację do zawiązania odgałęzień bocznych. Dobrze jest połączyć ten zabieg z odżywianiem dolistnym roślin. Najważniejszym składnikiem jest tutaj bor, który powoduje zmiany w soku komórkowym i w efekcie podnosi zdolność przezimowania roślin. Oczywiście warto stosować bardziej rozbudowane odżywki niż sam bor. I tutaj są dwie możliwości. Pierwsza z nich to zastosowanie specjalistycznej odżywki skomponowanej pod konkretną roślinę, np. Yara Vita Rzepak. Produkt taki ma optymalnie dobrane proporcje składników i inne substancje wspomagające wchłanianie przez roślinę, co w efekcie daje bardzo dobre przyswojenie wszystkich kluczowych składników potrzebnych roślinie. Druga możliwość to mieszanie na własną rękę różnych składników (np. mocznik + siarczan magnezu + bormax). Teoretycznie za te same pieniądze dostarczy się na pole więcej składników. Pozostaje jednak pytanie czy roślina też będzie lepiej odżywiona, bo trzeba mieć na uwadze, że niektóre składniki takiej mieszanki mogą konkurować ze sobą o wchłonięcie. Zwłaszcza mikroelementy mogą się wzajemnie blokować, i nawet w dobrej woli dodając kolejny składnik możemy zablokować któryś inny. Istnieje też zwiększone prawdopodobieństwo zważenia się „zupy” czy możliwość zaszkodzenia roślinom. Praktycy tej metody mówią, że dostarcza się tyle składników, że roślina musi coś przyjąć. Obie metody mają swoich zwolenników i nie da się określić jednoznacznie uniwersalnej prawdy co jest lepsze, bo w różnych warunkach mogą być lepsze inne rozwiązania. Pozostaje jeszcze kwestia jesiennego dokarmiania roślin azotem – teoria mówi że lepiej tego nie robić, ale w praktyce bywa różnie. Szczególnie późno zasiane rzepaki i te spowolnione w rozwoju warto stymulować do bujniejszego wzrostu. Mówi się też, że na glebach o słabych zdolnościach akumulacyjnych warto zastosować takowe nawożenie. Generalnie nie należy przekraczać 60kg N/ha i trzeba jednak zachować ostrożność, bo można łatwo obniżyć zimotrwałość i doprowadzić do wypadnięcia plantacji. W razie pojawu szkodników należałoby przeprowadzić zabieg interwencyjny. Szczególnie teraz, gdy wycofano zaprawy owadobójcze do rzepaku może to być konieczne. Było to bardzo wygodne rozwiązanie. Istnieją pewne możliwości zaprawienia nasion na własną rękę, ale nie ma zarejestrowanych środków do tego celu, więc wszelkie takie działania są prawnie zakazane. Optymalnie przygotowane do zimy rośliny powinny być zdrowe, dobrze odżywione, mieć nisko osadzoną rozetę około 8 liści, oraz gruby i długi korzeń palowy. Wszelkie zaniedbania w okresie jesiennym mogą się później mścić. Oszczędzając na zabiegach „bo może wymarznąć” znacząco podnosi się tego prawdopodobieństwo. Poza tym to właśnie na jesieni jest budowany potencjał plonowania. Dochodzi też kwestia wyrównania – gdy rośliny wejdą w spoczynek zimowy w kiepskiej formie, będą też wiosną słabo i nierówno regenerować. A to oznacza już potencjalne straty – m.in. wydłużone w czasie poszczególne fazy i problemy z ustaleniem optymalnych terminów zabiegów. Wiosną pierwszym zabiegiem jest dostarczenie dawki azotu. Należy to zrobić jeszcze przed ruszeniem wegetacji, w myśl zasady że to nawóz ma czekać na startujący rzepak a nie odwrotnie. Dobrze rozwinięty rzepak ma wtedy system korzeniowy sięgający kilkudziesięciu cm, więc nie trzeba się specjalnie obawiać strat azotu w wyniku wypłukania. Nadają się do tego szczególnie nawozy z siarką, tj. Yara Sulfan, Saletrosan, Impuls, Polifoska 21; trochę gorszym rozwiązaniem są nawozy bez tego składnika – saletra amonowa, Yara Extran (saletra wapniowo – amonowa CAN). Najlepsze rezultaty, a zwłaszcza na ubogich stanowiskach, przynosi jednak stosowanie nawozów typu nitrofoska, gdzie oprócz azotu czy siarki dostarcza się też roślinom łatwo przyswajalnych pozostałych składników. Nie nadaje się za to mocznik, który przy tej temperaturze gleby jest nieprzyswajalny dla roślin. Siarka jest szczególnie ważna dla rzepaku, odpowiada m.in. za gospodarkę azotem, dlatego stosunek w zastosowanym nawożeniu powinien wynosić przynajmniej 1:5. Dawniej dużo siarki na pola trafiało z depozycji, czyli opadu różnych pyłów. Obecnie, gdy przemysł został mocno zdziesiątkowany, a dodatkowo obowiązują rygorystyczne normy wydzielania tych pyłów czy spalin, poziom ten drastycznie spadł. Najczęściej stosowaną w praktyce dawką na ten zabieg jest 300kg Saletrosanu. W momencie ruszania wegetacji należałoby zastosować stymulator wzrostu, celem startu po zimie rzepaku z dużym wigorem. Używa się do tego preparatu Asahi SL, a jeszcze lepsze rezultaty daje połączenie z Amalgerolem. Po regeneracji, gdy rzepak „ma już czym ciągnąć”, zabezpiecza się go przed patogenami i reguluje jego pokrój celem silnego rozkrzewienia preparatem z grupy triazoli (Toprex, Tilmor, Orius Extra). Należy też zabezpieczyć jego zapotrzebowanie w mikroelementy stosując odpowiednią odżywkę. Często też pojawiają się w tym okresie chowacze, szkodniki nakłuwające łodygę i powodujące jej pękanie. Należy je zwalczać z chwilą zaobserwowania pierwszych nalotów, np. preparatami Nurelle, Dursban, Pyrinex; które zabezpieczają roślinę na dłużej. Po upływie około 3 tygodni od należałoby dostarczyć kolejną dawkę azotu. Może to być już ostatnia dawka, ale lepiej ją rozbić i dostarczać mniej a częściej, gdyż efektywność wykorzystania wtedy się zwiększa. Najczęściej jest to w formie saletry amonowej lub lepiej przyswajalnej wapniowo – amonowej CAN. W trakcie wzrostu roślin należy pilnować plantacji i interweniować w miarę potrzeby, czy to insektycydem w przypadku nalotu szkodników; czy stymulatorem wzrostu w razie warunków stresowych np. przymrozków; czy odżywką gdy widoczne są niedobory. W fazie pąkowania szczególnie groźny jest nalot słodyszka rzepakowego. Można go zwalczać na dwa główne sposoby – poprzez staranne prowadzenie monitoringu i interweniowanie w razie nalotów preparatami kontaktowymi (tanie, zabija wszystkie owady z którymi ma styczność, ale nie zabezpiecza roślin) lub przeprowadzenie zabiegu środkiem systemicznym (droższy, ale zabezpiecza na dłużej rośliny). Należy jednak zwrócić uwagę na szkodliwość dla pszczół – po zakwitnięciu będzie ich bardzo dużo, a preparaty typu Dursban mając działanie gazowe będą szkodzić również im. Są jednak na rynku preparaty selektywne, nieszkodliwe dla pszczół (Proteus, Mospilan). Warto dbać o pszczoły i owady zapylające, gdyż plon rzepaku jako rośliny owadopylnej zależy od ich pracy. Po zakwitnięciu rzepaku wszelkie zabiegi można wykonywać dopiero po godzinach oblotu pszczół. Słodyszek rzepakowy z kolei, jako szkodnik w fazie pąkowania, gdzie wygryzał dziury próbując dostać się do nektaru, po rozkwitnięciu łanu i przy umiarkowanym nasileniu pełni pożyteczną rolę i zapyla kwiaty. Po rozkwitnięciu nie można stosować nawozów dolistnych, gdyż mogą one działać negatywnie na kwiaty i skutkować zmniejszeniem plonu. Kwitnienie na dobrze prowadzonych plantacjach jest skondensowane w czasie i nie rozwleka się na całe tygodnie jak ma to miejsce na słabszych plantacjach.

Michał Antoń